Przygoda z nauczaniem. Załączniki do scenariuszy - page 133

133
Załącznik V/L175/1U
Tekst
Legendy o powstaniu Kielc.
Jerzy Stankiewicz – Legenda o powstaniu Kielc
Umilkły już dawno odgłosy rogów myśliwskich i psiej gonitwy. Miało się ku wieczorowi i zmrok powoli
zaczął otulać odwieczną puszczę. Wiatr ucichł zupełnie. Ptaki kończyły już całodzienne trele i układały się
do snu. Ostatnie promienie zachodzącego słońca barwiły jeszcze korony potężnych, rozłożystych dębów,
strzelistych jodeł i okazałych buków.
Z gęstej ściany lasu wyjechał na polanę strudzony jeździec i zatrzymał konia. Dźwięk myśliwskiego
rogu rozdarł leśną ciszę, brzmiał przeciągle i jakby trwożliwie. Myśliwiec po chwili przerwał i z uwagą na-
słuchiwał. Odpowiedzi nie było. Długo jeszcze zabłąkany młody książę Mieszko, syn Bolesława Śmiałego,
próbował głosem rogu zwołać swoją rozproszoną po świętokrzyskiej puszczy drużynę.
Noc pokryła gwieździstym haftem niebo i pogrążyła we śnie całą przyrodę. Znużony długim polowaniem
Mieszko ułożył się pod drzewem na kobiercu z mchu. Zamknął utrudzone powieki i zapadł w dziwny sen.
Mieszko śnił, że napadli go w głuszy leśnej groźni zbójcy. Odważny potomek Piastów zwarł się z nimi
w nierównej walce. Przepełniony jakąś cudowną mocą, pokonywał zbójców. Poranieni napastnicy ratowali
się ucieczką. Aż w końcu na polu walki pozostał tylko jeden zbójca, który, by ocalić życie, poddał się księciu.
Zmęczony, zroszony potem Mieszko, chciał ugasić pragnienie. Kiedy zaczął rozglądać się wokoło za leśnym
strumieniem, ranny zbójca podał mu swoją miedzianą butelkę. Spragniony Mieszko pociągnął z butelki i ból
wykrzywił mu twarz. Rzucił naczynie i wypluł to, co miał w ustach. Jad musiał być piekielnie silny, bo palił
ogniem gardło. Książę gorączkowo szukał wody, aby wypłukać usta i ugasić dręczące pragnienie. Jednak
w pobliżu polany wody nie było. Mieszko zatrwożył się poważnie o swe życie. Nagle dostrzegł dziwną ja-
sność, bijącą od kępy młodych modrzewi. Mieszko poznał, że to święty Wojciech, zamęczony przez Prusów
za krzewienie wiary. Padł na kolana, święty dobrotliwie się uśmiechnął, jakby dawał do zrozumienia, że wie
o pragnieniu księcia i nakreślił pastorałem na murawie kręty szlak. Zaraz tym śladem popłynął srebrzysty
strumień zimnej, ożywczej wody. Spragniony Mieszko pił ją chciwie, aż ugasił pragnienie.
I wtedy nić zjaw sennych przerwała się. Książę ocknął się z dziwnego snu i wypoczęty podniósł się z le-
śnego legowiska. Wstawał pogodny dzień. Wiatr rozwiał już poranne mgły i Mieszko zobaczył w pobliżu
spływający z szumem po kamieniach strumień. Napił się z niego smacznej, zimnej wody – takiej samej, jaką
pił w czasie snu. Pokrzepiony, ujął róg bawoli i zadął. Odpowiedziały mu rychło radosne okrzyki i pohuki-
wania zaniepokojonej o pana myśliwskiej drużyny. Za chwilę wyłonił się z lasu orszak łowiecki Mieszka.
Giermek podprowadził parskającego raźnie rumaka. Dosiadając konia, książę rozejrzał się bacznie po pola-
nie i zauważył bielejące w leśnej murawie olbrzymie kły – pozostałość po jakimś niespotykanych rozmiarów
zwierzęciu.
Radosny i hałaśliwy był powrót książęcego orszaku do myśliwskiego obozu. Szczekały łaszące się
do pana łowieckie kundle. Jednak powoli umilkło wszystko, bo książę jechał pogrążony w zadumie. W mil-
czeniu rozważał coś ważnego wracający z puszczy syn królewski. Aw obozie obwieścił wszystkim obecnym,
że w tym miejscu, gdzie zagubiony w puszczy nocował, zbuduje gród z kościołem.
Dotrzymał słowa. Wkrótce potem pod toporami ludzi książęcych padały modrzewie, jodły i buki, które
niedawno jeszcze kołysały do snu Bolesławowego syna. Budowano osadę. Na polanie, upamiętnionej snem
Mieszka, cieśle, wiążąc modrzewiowe belki w „ogon jaskółczy”, postawili kościół pod wezwaniem świętego
Wojciecha, a strumień, który posilił utrudzonego księcia wspaniałą wodą, nazwano Silnicą. Nowo powsta-
jącej osadzie, na pamiątkę znalezienia przez Mieszka ogromnych kłów nieznanego zwierza, nadano nazwę
Kielce.
Jak podają kroniki, kieł – na trzy łokcie długi i zakrzywiony w kształcie szabli – wisiał długo wmodrzewio-
wym kościółku i dopiero przy budowie nowej, większej świątyni uległ zniszczeniu.
Jerzy Stankiewicz,
Legendy Świętokrzyskie
, Wydawnictwo Glob-Tour, Kielce 1996, s. 10–12
1...,123,124,125,126,127,128,129,130,131,132 134,135,136,137,138,139,140,141,142,143,...144
Powered by FlippingBook