Mariusz Zyngier, jedyny Polak nominowany do „nauczycielskiego Nobla”, w specjalnym wywiadzie dla MAC.pl

22.12.2016
tagi: wywiad

Od 25 lat w małym miasteczku kształci wielkich elektroników. Na międzynarodowych konkursach wraz z uczniami zdobywa złote medale. Projekty, które tworzą jego uczniowie, stają się przebojami. Mariusz Zyngier – nauczyciel przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół w Połańcu (województwo świętokrzyskie) ma szansę na milion dolarów i zdobycie „nauczycielskiego Nobla”, czyli nagrody Global Teacher Prize. Z nieukrywaną satysfakcją publikujemy jako pierwsi wywiad, którego udzielił nam Mariusz Zyngier.

MAC: Pamięta Pan ten moment, w którym dowiedział się, że może zostać milionerem?

MZ: Pamiętam doskonale. Teraz mogę zdradzić, że wiedziałem wcześniej, niż informacja została przekazana oficjalnie. Organizatorzy prosili mnie o uzupełnienie niektórych dokumentów i wtedy uświadomiłem sobie, że mam szansę na tę nagrodę.

MAC: Stoi Pan przed szansą zdobycia „nauczycielskiego Nobla”, czyli nagrody Global Teacher Prize. Jakie to uczucie?

MZ: Pierwsze wrażenie? To bardzo miłe uczucie. To podsumowanie 25 lat mojej pracy w edukacji. Pierwsza myśl była taka, że nie było to zmarnowane ćwierć wieku. Jest to międzynarodowy konkurs, więc znalezienie się wśród 50 wytypowanych osób spośród 20 tysięcy jest dużą satysfakcją.

MAC: Uczy Pan już ćwierć wieku. Lekcje, które pan prowadzi nie są zwykłymi zajęciami.

MZ: W tej chwili uczę dwóch przedmiotów, pierwszy to instalacja urządzeń elektronicznych, a drugi to eksploatacja urządzeń elektronicznych. Podczas godzin lekcyjnych przerabiam z uczniami materiał obowiązkowy, ale na zajęciach pozalekcyjnych uczymy się i „bawimy” m.in. robotami z serii Lego Mindstorms. To zabawa dla dużych chłopców, takich jak ja i trochę młodszych, takich jak moi uczniowie. Oni dzięki temu rozwijają swoje umiejętności np. w zakresie programowania czy logicznego myślenia.

MAC: Wtedy też w głowach uczniów rodzą się ciekawe pomysły i powstają niezwykłe projekty.

MZ: Przebojem wśród naszych prac okazała się interaktywna laska dla niewidomych, która miała w sobie czujnik odległości oraz silnik wibracyjny. Zbliżając się do przeszkody, wibracje automatycznie dawały znak właścicielowi, że na drodze pojawia się przeszkoda. Laska miała również tajny system rozświetlenia po zmroku, dzięki czemu osoba niewidoma czuła się bezpiecznie. Jestem dumny, że moi uczniowie wpadli na ten pomysł, bo wcześniej takiego urządzenia nie było. Kolejnym ciekawym projektem jest lokalizator osób zaginionych, głównie skierowany do osób chorujących na Alzheimera. W chwili, gdy taka osoba opuszcza ściśle określony obszar, po którym może się swobodnie poruszać, lokalizator wysyła wiadomość do osoby najbliższej, z informacją, gdzie znajduje się osoba chora. Nagrodzonym projektem była również innowacyjna aplikacja na smartfona pn. „Razem bezpieczniej”, która wspomaga naszą podróż na dwa samochody. GPS pokazuje dokładnie, gdzie znajdują się znajomi z drugiego auta. W razie wypadku są w stanie bez problemu nas zlokalizować. To tylko niektóre z projektów moich uczniów.

MAC: Warto zaznaczyć, że wraz z uczniami tworzy Pan projekty, które zbierają laury na międzynarodowych konkursach wynalazczości.

MZ: W zasadzie to tworzą je uczniowie, a ja im tylko pomagam, bo konkursy adresowane są do młodych ludzi. Moim zadaniem jest inspirowanie uczniów i ukierunkowanie ich pracy. W ciągu ostatnich lat wracaliśmy z medalami z Międzynarodowych Targów Wynalazczości Brussels Innova. Z Brukseli przywieźliśmy dwa złote medale z wyróżnieniami, jeden srebrny i dwa brązowe. Później były światowej targi i konkurs Taiwan Changhua International Youth Invention Exhibition 2015. Tu zdobyliśmy brązowy medal. Z konkursu informatycznego Informatrix w Bukareszcie przywieźliśmy z kolei złoty medal z wyróżnieniem.

MAC: Szkoli Pan kolejne pokolenia techników energetyków i elektroników. To dziedzina, która się rozwija?

MZ: Bez wątpienia. Myślę, że elektronika jest najlepszym przykładem tego, jak bardzo trzeba być na bieżąco. My jako nauczyciele przedmiotów z grupy elektryczno-elektronicznych mamy trochę pecha, bo jesteśmy narażeni na silną konkurencję ze strony uczniów, ponieważ jeśli ktoś jest pasjonatem, to przez moment może być lepszy ode mnie. Jednak uważam, że w naszej dziedzinie nie mamy czego się przed uczniami wstydzić, bo kiedy wzajemnie uzupełniamy się informacjami nt. jakiegoś urządzenia, czasem trzeba z pokorą pochylić głowę i powiedzieć „OK, nie wiem czegoś”, bo dane urządzenie pojawiło się na rynku miesiąc temu. Nie można udawać przed uczniami, że wszystko wiemy, bo oni są mistrzami w rozszyfrowywaniu blefu.

MAC: Pana uczniowie, którzy ukończyli szkołę robią kariery w tej dziedzinie nauki?

MZ: Jestem dumny z tego, że kiedyś analizując jaki kierunek powinien zostać otwarty w szkole w Połańcu, wybraliśmy te kierunki „z prądami”. Są to zawody, które dają absolwentom pewną i stabilną pracę. Wśród naszych byłych uczniów nie ma osób bezrobotnych. Ci młodzi ludzie pracują w przeróżnych zakładach pracy w Polsce, w Europie, na całym świecie. Pracują również na uczelniach wyższych.

MAC: Jaka jest recepta na to, by przez tyle lat lubić to co się robi, robić to z pasją i zaangażowaniem, a do tego odnosić sukcesy?

MZ: Jestem pasjonatem, więc zdecydowanie słowo „pasja” najbardziej tu pasuje. Od wielu lat lubię nowości, lubię „bawić” się szeroko rozumianą elektroniką. Przed kilku laty, z uczniami rozpoczęliśmy podróże marzeń, takie naukowe wycieczki po Europie, podczas których odwiedziliśmy interaktywne centra nauki, takie jak Technopolis w Belgii czy Muzeum Techniki w Berlinie. „Fun and Education” - to jest coś, co nam przyświeca przez lata. Jeżeli nauczyciel potrafi bawić się tym, co robi i sprawia mu to przyjemność, to nie czuje wypalenia zawodowego, czy chęci przejścia na emeryturę.

MAC: Czy podziela Pan opinie, że szkolnictwo zawodowe przeżywa renesans, czy jednak wciąż brakuje młodych ludzi, którzy decydują na zdobycie fachu w ręku.

MZ: W tym roku, w naszym Zespole Szkół, gdzie mamy technikum i liceum ogólnokształcące, proporcja chętnych osób do klas pierwszych wyglądała następująco: 2/3 uczniów wybrało technikum, a 1/3 – liceum ogólnokształcące, czyli zdecydowanie na korzyść technikum. Taka tendencja trwa od około 2 lat.

MAC: Jak pan ocenia obecny system edukacji w Polsce?

MZ: Rok 2014/2015 był przez panią minister ogłoszony Rokiem Szkoły Zawodowców. Tylko co z tego, że na stronie ministerstwa przeczytałem o kilku konferencjach, które odbywały się, skoro my w małych miasteczkach, w ogóle tego nie odczuliśmy. Może w dużych miastach było inaczej. My nadal pracujemy na sprzętach sprzed 20 lat. Niestety nie nadąża ze wsparciem zawodowców Centralna Komisja Egzaminacyjna. Na ich stronie materiałów maturalnych sprzed kilku lat, przygotowujących maturzystów jest mnóstwo, natomiast w przypadku przedmiotów zawodowych, bardzo często arkuszy z zadaniami w ogóle nie ma. Niestety szkolnictwo zawodowe jest traktowane po macoszemu. Mam nadzieję, że przez najbliższe lata zmieni się to diametralnie. To, że ma wrócić 5-letnie technikum jest fantastyczną informacją. Dotychczasowe 4 lata nauki w technikum to było zdecydowanie za mało. Uczniowie, którzy kończyli osiem klas szkoły podstawowej, posiadali większą wiedzę, choćby matematyczną, niż absolwenci gimnazjum.

MAC: Na co przeznaczyłby Pan milion dolarów?

MZ: Chciałbym utworzyć sieć laboratoriów mobilnych „RoboLab” wykorzystujących roboty ze wspomnianej serii Lego Mindstorms. Koszt wyposażenia jednego stanowiska wynosi około tysiąc dolarów. Licząc wyposażenie całej pracowni, czyli minimum 10 stanowisk, to potrzebowałbym 10 tysięcy dolarów. W takie laboratoria chciałbym wyposażyć wiele szkół. Następnie chciałbym wesprzeć wspomniane już edukacyjne podróże marzeń, aby uczniowie z całej Polski mogli odwiedzić interaktywne centra nauki. W planach mam także wsparcie mikołajkowych podróży marzeń. Jest to nasza akcja, którą organizujemy od wielu lat. Kierujemy ją do wychowanków Domu Dziecka w Pacanowie. Kolejne marzenie, jest marzeniem mojej kuzynki. Jej syn jest wielokrotnym mistrzem w pływaniu osób niesłyszących. Niedługo kończy karierę i chciałby utworzyć profesjonalną szkołę pływania dla dzieci niesłyszących. Pozostałą część pieniędzy chciałbym przeznaczyć dla siebie i swojej rodziny, a mianowicie na naszą pasję jaką, jest podróżowanie.

Dziękuję za rozmowę i w imieniu Zespołu Wydawnictwa MAC Edukacja życzymy Panu sukcesów zarówno w konkursie, jak i w dalszej pełnej pasji pracy z uczniami,

Wszystkie zdjęcia stanowią materiał własny Mariusza Zyngiera. Publikacja za zgodą właściciela